Gigantyczny błąd Marciniaka i Kwiatkowskiego! To powinien być karny dla Napoli [WIDEO]

autorstwa redakcja, 10 miesięcy temu

Szymon Marciniak wspólnie z polską ekipą sędziowską znaną z finału mundialu gwiżdżą mecz rewanżowy ćwierćfinału Ligi Mistrzów Napoli – Milan. Polski zespół sędziów popełnił gigantyczny błąd w pierwszej połowie, gdy nie odgwizdali rzutu karnego dla Napoli za faul Rafaela Leao na Hirvingu Lozano.

Milan okazał się lepszy w pierwszym meczu ćwierćfinałowym. 1:0 na San Siro i prowadzenie do przerwy sprawiają, że „Rossoneri” są o krok od awansu do półfinału Ligi Mistrzów. Niestety przybliżył im to Szymon Marciniak, który do spółki z sędzią VAR – Tomaszem Kwiatkowskim nie podyktowali rzutu karnego dla ekipy, w której występuje Piotr Zieliński.

Tak jak spodziewano się przed meczem – to bardzo trudne spotkanie do sędziowania. Nie brakuje stykowych sytuacji, o czym świadczy wcześniejszy prawidłowo podyktowany rzut karny dla Milanu za faul na Rafelu Leao po wejściu Mario Ruiego. Olivier Giroud nie wykorzystał „11”.

Gigantyczna kontrowersja i niepodyktowany w 36. minucie meczu za wejście Leao na nogi Lozano zaniża ocenę polskiej ekipy sędziowskiej, która do tej pory rzetelnie prowadziła zawody na Stadio Diego Maradona. Warto przyjrzeć się – Portugalczyk najpierw trafił w nogi zawodnika Napoli, dopiero później w nogi. Nie tak jak sugerował później Szymon Marciniak, że wejście było w piłkę. Jak nie wychwycił tego Tomasz Kwiatkowski zajmujący się VAR-em? Ciężko powiedzieć. Ta sytuacja na pewno wywoła dużo dyskusji we Włoszech i będzie ciągnąć się za polskimi sędziami.

Wiele wskazuje, że kroczące po Scudetto Napoli odpadnie dzisiaj z rywalizacji o awans do finału Ligi Mistrzów w Stambule. Do przerwy przegrywają 0:1 po szybkiej kontrze Milanu, asystował Leao, a Giroud odbił sobie niewykorzystanego karnego.

W drugiej połowie Napoli było stać tylko na honorowe trafienie. Mimo że neapolitańczycy dostali „11”, to Khvicha Kvaratskhelia nie był w stanie jej wykorzystać. Bramkę zamurował, zresztą nie po raz pierwszy w dwumeczu, Mike Maignan. Victor Osimhen dał o sobie znać w 93. minucie, ale bramka zyskała status „na otarcie łez”.